Łatwiej rozwieść się z mężem niż z kredytem

Bypetrmamonovich

Łatwiej rozwieść się z mężem niż z kredytem

Wiadomo, w życiu jak to w życiu, bywa różnie. Poznajemy się, zakochujemy i pobieramy. Potem staramy się jakoś rozwijać dom i rodzinę. Pracujemy, nabywamy różne dobra, zmieniamy mieszkania, samochody, budujemy domy itd. Prędzej czy później pojawia się konieczność zaciągnięcia kredytu. Stawiamy się razem w banku, dopełniamy formalności, a potem kupujemy upragnione lokum, samochód, działkę rekreacyjną itd. Cieszymy się nowym nabytkiem i płacimy raty.

Jednakże nie wszystkim parom pożycie małżeńskie układa się sielankowo, często dochodzi do rozwodu. Dzielimy więc opiekę nad dziećmi i psem, majątek, ale pozostaje jeszcze jedno, wspólnie zaciągnięte zobowiązanie na wiele lat. Co dzieje się z kredytem po rozwodzie?

Kredyt po rozwodzie – jak to rozwiązać?

Zobowiązanie zaciągnięte w czasie trwania małżeństwa wspólnie pozostaje nadal wspólnym problemem. Ktoś może powiedzieć, że najlepiej byłoby brać kredyty na jedno z małżonków. To raczej niewykonalne, ponieważ banki wymagają zgody  żony czy męża. Więc niezależnie czy widnieje tam tylko mąż, czy też oboje, kredyt po rozwodzie i jego spłata nie ominie żadnego z nich.

I tu pojawia się określenie, które w praktycznie w słowniku skłóconych małżonków nie istnieje, czyli ugoda. Trzeba się po prostu dogadać w sprawie dalszych spłat, aby zaoszczędzić sobie późniejszych spraw sądowych i komorniczych. Warianty są różne, a wiele zależy od dobrej woli i opłacalności. Byli małżonkowie mogą dojść do porozumienia, że dom obciążony kredytem hipotecznym zostanie przepisany np. na żonę, a ona zobowiąże się do spłacania dalszych rat. Jeśli oboje wyrażą na to zgodę, swoją akceptację musi wyrazić jeszcze bank. Przede wszystkim zostanie sprawdzona zdolność kredytowa osoby wskazanej do kontynuacji spłaty. Jeśli nie będzie wystarczająca, bank może odmówić i odpowiedzialność nadal będzie ciążyła na byłych małżonkach solidarnie.

Należy też pamiętać, że decyzja o przejęciu długu przez jedną z osób jest praktycznie nieodwracalna. Po uzyskaniu zgody banku bierzemy na siebie ten obowiązek, niejednokrotnie trudny do wypełnienia, ze świadomością, że od tej pory druga osoba zostaje z niego całkowicie zwolniona. Nawet jeśli jakieś negatywne okoliczności spowodują problemy ze spłatą zadłużenia, były mąż czy żona nie ma obowiązku pomagać w spłacaniu rat. Dlatego też taka decyzja powinna być gruntownie przemyślana.

Kiedy na horyzoncie pojawiają się chmury na tyle czarne, że grożą rozpadem związku, warto dojść do porozumienia chociaż w kwestiach finansowych i ustalić, co stanie się z kredytem po rozwodzie. Swoim ustaleniom warto też nadać formę pisemną, najlepiej sporządzoną przez notariusza. Można tak przeprowadzić przed rozwodem rozdzielność majątkową, gdzie znajdą się ustalenia dotyczące wszystkich składników majątku. Można też wspólnie sprzedać nieruchomość lub inne dobro obciążone kredytem i uzyskane pieniądze przeznaczyć na spłatę, a nadwyżkę podzielić między siebie, ale całość działań uwiecznić u notariusza. Jeśli małżonek wykaże się gestem i wyrazi chęć spłacania kredytu na mieszkanie, w którym zostanie po rozwodzie żona z ich wspólnymi dziećmi, też warto mieć na piśmie takie zobowiązanie. Owszem można to wszystko potem rozstrzygnąć przed sądem, ale trwa to zdecydowanie dłużej, a bank nie będzie czekał z ratami na jego orzeczenie. Zadłużenie będzie rosło, wraz z odsetkami. Dlatego, mimo wszystko, polubowne załatwienie kwestii spłacania kredytu po rozwodzie leży w dobrze pojętym interesie obojga skłóconych małżonków i pozwala zaoszczędzić czas, stres i pieniądze, choć wymaga wykazania się dobrą wolą w momencie, kiedy to towar deficytowy.

About the author

petrmamonovich administrator